
Umieram
Stoję wpatrzony w górę, rozpościeram ramiona
Palcami chwytam podartą koszulę wiatru.
Nogi wrastają mi w ziemię, nieruchomieję.
Teraz dopiero zaczynam żyć.
Umieram dla świata, dla ludzi zbyt zajętych sobą,
Odchodzę ze świata w którym wszyscy patrzą w jedną stronę,
Gdzie znamy stronę prawą, lewą…
czasem patrzymy na wprost, rzadziej na dół,
w górę nikt już nie spogląda, przynajmniej nie bezinteresownie.
A ja właśnie rosnę w górę, całym ciałem chłonę promienie słoneczne,
Rzucam cień dając schronienie wiewiórce,
Pszczoły latają wokół mnie, obudzone wiosennym tchnieniem
Czekają aż pąki na moich palcach wybuchną słodką czerwienią.
Stoję walcząc z wiatrem, który rozwiewa moje włosy,
Ich zieleń zadziwia mnie coraz bardziej.
Wybucham , wybucham zielenią, odurzam zapachem świeżości,
Upajam szumem liści, utulam kołysaniem gałęzi.
Żyję
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz