(...) Światło prawie rozrywa moje źrenice na strzępy. Po chwili wszystko ucicha i widzę tylko jedno, to, co zwykle – drwiący wzrok. Wasz wzrok biegające wokół maszyny do zabijania! Wy, co potraficie wyssać energię z mojego ciała jednym dotknięciem, przypadkowym trąceniem łokcia. A potem się dziwicie, że ja … no właśnie.
Zamykam oczy, unoszę głowę ku ciepłu słońca i znowu zatapiam się w najpiękniejszym stanie, do jakiego może doprowadzić ludzka nienawiść. Staję się znowu sobą. Możecie się znowu gapić i drwić. I tak jestem od was lepszy, bo słyszę muzykę, której wasze zmysły nigdy nie będą w stanie przetworzyć. Jestem człowiekiem, sobą, światem, muzyką...
wtorek, 13 stycznia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz